środa, 15 grudnia 2010

Świeta i budzenie światecznego ducha

Wczoraj skojarzyłam , kurcze chyba juz za 10 dni beda świeta,a w domu szaro,buro bez czerwieni i pachnacych gałazek iglaków,jedynie biedny wianek na drzwiach,robiony na szybko, wiec usiadłam zajrzałąm do pudełka z ozdobami i wywlekłama to szyszki zebrane w lecie ,bombki,swieczki ,i oczywiście filc czerwony:), i po 3 godzinach było juz o wiele bardziej światecznie, okna maja juz swoje bombki, piec kaflowy pokochał czerwone serduszka z wyszytym płatkiem sniegu, zrobiłam malutki stroik na stół,a drzwi nosza teraz porzadny wieniec.
Oczywiscie nie obyło se bez komplikacji ,szyszki nie chciały wspólpracowac z wieńcem , a świeczka która odłozyłam do szafki przybrała kształt bumerangu, wiec skrzętnie musiałąm ja przetopic i uformowac od nowa , jest taka piekna ze..........aż nie wstawie zdjecia;P
A moj ukochany wymyslil przepis na pierniki biedny narobil sie ich ze 4 blachy,oczywiscie je pochowalismy zeby byly na świeta ,a wieczorem wszystkie zjedlismy bo miałam handre;),ale na szczescie upiekł nowe i te juz niby sa schowane(ale wiadomo kiedy człowieka dopadnie)
Mam nadzieje ze u was tez świeta widac i czuc,a jesli nie to nalezy,samemu wziaść światecznego ducha za rogi i usadowic go u nas w domu,wypuscic dopiero po nowym roku,a co

1 komentarz: